Cyfrowa rewolucja i kapitalizm… 25 lat później

Steven Levy znany jest badaczom cyberkultury i nowych mediów, jako autor pionierskiej monografii dotyczącej kultury hakerskiej pt.: Hackers: Heroes of the Computer Revolution, która ukazała się w 1984 roku. W swoich rozważaniach Levy zwracał uwagę na rewolucyjny potencjał zmian jakie zapoczątkowała kultura hakerska. Dzielenie się oprogramowaniem i dążenie do upowszechnienie w społeczeństwie technologii komputerowych wraz z hasłami wolnego dostępu do informacji były głównymi wartościami postulowanymi przez hakerów. W opisywanym przez okresie hakerzy stanowili swoistą subkulturę, która wierzyła, że technologie cyfrowe mogą zmienić świat i ludzi. Dzisiaj po ponad 25 latach od wydania swojej książki Steven Levy w artykule pt.: Geek Power: Steven Levy Revisits Tech Titans, Hackers, Idealists opublikowanym w magazynie „Wired” na nowo przygląda się kulturze hakerskiej. Nie jest to już spojrzenie na młodych zapaleńców, którzy w garażach i piwnicach konstruowali pierwsze komputery osobiste lub oprogramowanie. Obecnie wielu dawnych hakerów kieruje korporacjami o zasięgu globalnym takimi jak: Microsoft, Apple, Google.

Czy więc rewolucjoniści stali się establishmentem, a ich idee spełniły się do końca? I tak i nie. Levy tropi dwuznaczności tej kultury widząc zmiany w samym ruchu, jego ideach i postawach reprezentujących go ludzi. We współczesnej kulturze hakerskiej wyodrębnia on trzy charakterystyczne trendy. Pierwszy tworzą bogaci hakerzy, którzy swoje idee przekuli (sprzeniewierzyli?) w dochodowe przedsiębiorstwa. Druga grupa to zatwardziali, radykalni idealiści, których postawa nie zmieniła się od lat 80-tych. Trzeci, najmłodszy odłam, to z kolei przedsiębiorcy Internetowi, którzy nie widzą już rozłamu miedzy wartościami hakerskimi i komercyjnymi.

Levy patrząc na hakerów współcześnie zauważa, że nie są to już wyłącznie młodzi fascynaci nowych technologii jak było to w latach 80-tych XX wieku gdy prowadził swe badania. Dobrze zmianę tą ilustrują przytaczane w artykule słowa Bill Gatesa, który tak opisuje początki kultury hakerskiej, której w młodości był częścią: „ Kiedy byłem młody nie znałem żadnych starych ludzi. Kiedy robiliśmy rewolucję mikroprocesorową, nie było nikogo starego, nikogo. To niesamowite jak stary stał się ten przemysł” Dziś hakerzy stali się częścią głównego nurtu kultury, a nawet bohaterami popkultury. Najlepszym przykładem jest tu postać Steve Wozniaka, pomysłodawcy i projektanta pierwszego komputera Appel, który wziął udział w amerykańskiej edycji „Tańca z gwiazdami”.

Patrząc z tej perspektywy widzimy jak wielu przedstawicieli kultury hakerskiej, z marginalnej subkultury stało się elitę finansową świata. Jednak czy nadal są hakerami? Czy w ich życiu wartości wspólnotowe i wolny dostęp do wiedzy mają jeszcze jakieś znaczenie? W tej najbogatszej grupie dawnych hakerów ciężko dopatrzyć się już cyfrowych rewolucjonistów. Wydaje się raczej, że w dużej mierze ich koncepcje i idee zostały skomercjalozowane. Kreatywność i swoboda myślenia postulowane przez hakerów dziś stają się paliwem współczesnego kapitalizmu opartego na zamienianiu w dochód wciąż nowych pomysłów z których pozyskać można wartość rynkową. Dobrze oddają tą ambiwalencje spostrzeżenia Andego Herzfelda, który obecnie pracuje w Google, korporacji, gdzie zatrudnienie znalazło wiele osób przynależących do kultury hakerskiej w latach 80-tych. Z jednej strony Google szuka ludzi pracujących z pasją i zaangażowaniem z drugiej strony jest to globalna korporacja, która musi trzymać się korporacyjnych reguł i standardów. Z wolności i swobody kreacji powstaje tu poważne przedsięwzięcie, którego celem nie jest satysfakcja z tworzenia, a czysty zysk.

Wydaje się również, że rewolucja hakerska stworzyła nową kulturę kapitalizmu w której haker pełni podobną role jak w czasach industrializmu robotnik w fabryce. Tak jak dobry robotnik wytwarza więcej wartości dodatniej dla właściciela fabryki tak dzisiaj haker staje się cyfrowym robotnikiem nowego kapitalizmu. Szczególnie widać to w wypowiedziach najmłodszego pokolenia hakerów, osób takich jak twórca Facebooka Mark Zuckerberg. W rozmowie z Levym stwierdza on: „Jeden dobry haker może być tak dobry jak 10 lub 20 inżynierów i próbujemy wykorzystać to. Chcemy być miejscem gdzie najlepsi hakerzy będą chcieli pracować…”

Afiliacja z wartościami kapitalistycznymi i przekuwaniem hakerskiej swobody twórczej na komercyjne produktu zdecydowanie przeciwstawia się radykalny odłam tej kultury z Richardem Stallmanem (twórcą systemu GNU i ruchu Free Software Fundation) i Richard Greenblattem na czele. Często w ich wypowiedziach pobrzmiewa gorycz i poczucie sprzeniewierzenia licznych szans i możliwości zmiany społecznej jakie stały przed kultura hakerską. Stallman do dziś głosi ideę wolnego i darmowego dostępu do oprogramowania i jak twierdzi Levy czas, który upłynęły od ich ostatniego spotkania w latach 80 tych wcale nie zmiękczyły tej gorliwości i zapału. Mimo tak nie przejednanej postawy również Stallman zauważa negatywne zmiany jakie zaszły w kulturze hakerskiej z goryczą mówiąc „Jestem ostatnim przedstawicielem martwej kultury.” Podobne rozczarowanie przemianami etosu kultury hakerskiej słychać w wypowiedzi Greenblata, który stwierdza „Oni ukradli nasze słowa i to wszystko przepadło już bezpowrotnie”.

Artykuł Levego pokazuje przeobrażenia subkultury hakerskiej, która wciąż określa się przez stosunek na continuum, którego skrajne bieguny wyznacza idea wolnego dostępu do informacji i komercjalizacja tejże. Jest to również opowieść o witalnej sile kapitalizmu, który wchłania kolejną rewolucje, przekuwając jej wywrotowy potencjał w dochodowy biznes.

Polecam również artykuł Mirosława Filiciaka Od hakera do miliardera na blogu Kultura 2.0 w którym przedstawia on swój punkt widzenia na artykuł Stevena Levyego.

,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *